... ...

Miejskie plany adaptacji do zmian klimatu. Od ogółu do szczegółu?

W wielu miastach rady przyjmują obecnie tzw. „miejskie plany adaptacji do zmian klimatu”. Są one...

Piotr Kempisty

21 maja 2020 • publicystyka

W wielu miastach rady przyjmują obecnie tzw. „miejskie plany adaptacji do zmian klimatu”. Są one rezultatem projektu Ministerstwa Środowiska, którego głównym celem jest ocena wrażliwości na zmiany klimatu 44 największych polskich aglomeracji. A przede wszystkim – zaplanowanie działań adaptacyjnych, adekwatnych do zidentyfikowanych zagrożeń związanych ze zmieniającym się klimatem. Projekt „Opracowanie planów adaptacji do zmian klimatu w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców” wystartował 12 stycznia 2017 r., a zakończył się dokładnie dwa lata później.

W założeniu Ministerstwa plany adaptacji mają poprawić bezpieczeństwo mieszkańców, zwiększyć ochronę przed szkodliwymi skutkami zmian klimatu, a także uwzględnić długofalowe planowanie i zróżnicowane potrzeby interesariuszy i społeczności lokalnych. Ich istotnym celem jest również edukacja i podniesienie świadomości na poziomie lokalnym – zarówno wśród urzędników, jak i mieszkańców. Nad planami wspólnie pracować mieli przedstawiciele władz, mieszkańcy i eksperci, wymieniając się wiedzą, doświadczeniem i konfrontując różne perspektywy.

Miasta a zmiany klimatu

Zmiany klimatu dotyczą wszystkich społeczności, można więc zadać pytanie, dlaczego projekt odnosi się tylko do miast? W ocenie autorów projektu miasta „są obszarem szczególnie wrażliwym, w którym koncentrują się najpilniejsze współcześnie wyzwania, począwszy od niedoboru wody i złej jakości powietrza, do zakłóceń gospodarczych i braku stabilności społecznej”. Tym samym działaniami adaptacyjnymi objętych zostanie 23,3 mln osób zamieszkujących miasta, czyli ponad 60% mieszkańców kraju. Swoje plany adaptacji uzyskają zarówno 32-tysięczna Czeladź, 230-tysięczna Częstochowa, jak i 700-tysięczna Łódź.

Ekologia zawsze stanowiła jeden z najważniejszych obszarów aktywności ruchów miejskich. Wraz z nasileniem się w ostatnich latach gwałtownych zjawisk pogodowych będących efektem zmian klimatu i związanym z tym wzrostem świadomości społecznej, aktywiści zajęli zdecydowane stanowisko w tej sprawie. W konsekwencji zaangażowali się w działania na rzecz adaptacji oraz ograniczania negatywnych skutków (mitygacji) zjawisk zachodzących globalnie, lecz oddziałujących na polskie miasta lokalnie. Wkroczyli tym samym na pole zajmowane do tej pory przez działaczy ruchów stricte ekologicznych. Ruchy miejskie walczą z wycinaniem drzew, betonowaniem miast, wprowadzaniem do centrów intensywnego ruchu samochodowego czy regulacją rzek. Nagłaśniają problemy, upowszechniają dobre praktyki, prowadzą badania i mobilizują mieszkańców. Ich działania polegają często na krytyce, ale też na współpracy z urzędnikami. Zdawałoby się, że teraz, kiedy zagrożenie klimatyczne wymaga zdecydowanych, konsekwentnych i przemyślanych działań, powinny się stać partnerem samorządów w radzeniu sobie z rysującymi się na horyzoncie problemami.

Konsultacje wsobne

W teorii miało tak być. W opublikowanej na stronie projektu ulotce pt. „NGO – kluczowe ogniwo w przygotowaniu miasta do zmian klimatu” organizacje pozarządowe wskazywane są jako podmioty mogące odegrać kluczową rolę we wspieraniu miast w dostosowywaniu się do zachodzących zmian klimatu. Zdaniem autorów posiadają one profesjonalną wiedzę, doświadczenie, a jednocześnie  są elastyczne w podejmowaniu działań. Mogą to zrobić m.in. poprzez edukowanie, inspirowanie, budowanie platformy dialogu, realizowanie autorskich projektów i angażowanie się w opracowanie, ale też wdrażanie miejskich planów adaptacji do zmian klimatu.

Niestety podejście to nie znalazło odzwierciedlenia w składach i trybie pracy zespołów w poszczególnych miastach uczestniczących w projekcie. Zgodnie z Podręcznikiem adaptacji dla miast, zawierającym wytyczne do przygotowania planów, proces przygotowania projektów tych dokumentów przewiduje 6 etapów. Na samym początku tj. na etapie I.5 powinna odbyć się “identyfikacja i zaangażowanie interesariuszy, którzy zaangażowani zostaną w proces tworzenia i konsultowania projektu: organizacji pozarządowych, a w tym przede wszystkim działających na poziomie samorządowym (np. organizacji ekologicznych, stowarzyszeń, związków) statutowo zainteresowanych sprawami zmian klimatu.”.

Jak było w praktyce? Spośród 44 miast biorących udział w projekcie, zaledwie w 17 miastach organizacje społeczne zidentyfikowano jako interesariuszy i włączono do pracy nad planem na samym początku. Głos aktywistów był jednak mało słyszalny, bowiem udział strony społecznej najczęściej ograniczał się do udziału jednej organizacji. Zespoły składały się głównie z reprezentantów urzędów miast i jego agend, pracowników administracji rządowej, a także biznesu, w tym spółek węglowych (gminy górnośląskie). Za przedstawicieli „organizacji społecznych” robiły też związki gmin, stowarzyszenia obszarów funkcjonalnych czy fundacje powołane przez samorządy. W przeważającej większości miast organizacje wbrew wytycznym projektu nie zostały zaproszone do pracy. W Bydgoszczy Stowarzyszenie Społeczny Rzecznik Pieszych podniosło ten zarzut na etapie późniejszych konsultacji społecznych.

Fota do srodka 1
Ochrona zieleni w Białymstoku w praktyce.
Źródło: fotografia własna.

Zagrożenia konkretne

Przy wsparciu zewnętrznych ekspertów i jednolitej metodyki, zespoły zdiagnozowały wyzwania, z którymi mierzyć się będą polskie miasta. Zagrożenia klimatyczne wskazywane w planach w zasadzie się powtarzają. Prognozuje się wzrost liczby dni upalnych, coraz wyższe temperatury i częstsze susze. Musimy przygotować się także na więcej deszczy nawalnych oraz związane z nimi wezbrania i powodzie błyskawiczne. Zwraca się też uwagę na rosnącą liczbę tzw. nocy tropikalnych, podczas których temperatura nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza i ryzyko występowania przymrozków, które mogą wpływać na kwitnienie roślin wiosną i powodować oblodzenia. Wskazuje się również na niebezpieczeństwa związane z silnym wiatrem, burzami i gradem, a w miastach nadmorskich dodatkowo ze sztormami. W niektórych planach ujęto także wzrost poziomu zanieczyszczeń powietrza, a nawet problemy z przewietrzaniem miast, czego jednak nie należy wiązać ze zmieniającym się klimatem. Negatywne oddziaływanie smogu na zdrowie mieszkańców może być jednak w przyszłości potęgowane wyższą temperaturą powietrza oraz jego obniżoną wilgotnością, więc ujęcie tego problemu w planach należy ocenić pozytywnie.

Działania ogólne

W opinii Ministerstwa: „Przygotowanie miejskich planów adaptacji w 44 miastach biorących udział w projekcie, a także w Warszawie (w ramach projektu Adaptcity) przyczyni się do objęcia ochroną przed skutkami zmian klimatu ok. 30% ludności Polski.”. Jednak same plany nie stanowią jeszcze realnej ochrony mieszkańców. Diabeł tkwi w szczegółach, a tych w dokumentach nie ma. Zapisy są ogólnikowe i sformułowane tak, że trudno będzie rozliczyć samorządy z ich realizacji. Brakuje horyzontu czasowego, czy choćby orientacyjnej lokalizacji niektórych inwestycji. Duża część działań ma charakter informacyjno-promocyjny, a do prowadzenia wielu z nich miasta są już zobowiązane. Niezależnie od planów adaptacji należy przecież modernizować systemy wymiany informacji, dokonywać przeglądów procedur zarządzania kryzysowego, organizować ćwiczenia i doposażać służby, straże i inspekcje. W dokumentach znajdziemy również półśrodki takie jak kampanie skierowane do mieszkańców (np. ulotkowe i w formie pogadanek w szkołach), badania opinii publicznej, a także „platformy wymiany wiedzy”.

Z zadowoleniem jednak należy odnotować fakt, że po latach wycinek i betonowania miast, samorządy zaczęły doceniać (niestety póki co, na papierze) istotną rolę miejskiej przyrody.. Rzeszów planuje rozwój systemu błękitno-zielonej infrastruktury obejmującego takie jego elementy jak: zielone dachy, parki i oczka wodne. Mieszkańcy nie znajdą jednak informacji w jakiej skali, formie czy lokalizacji. W dokumentach można jednak znaleźć i konkrety, np. w planie opolskim, w którym przewidziana jest m.in. budowa nowego parku miejskiego (Parku 800-lecia Miasta Opola – I etap), rozwój zieleni na osiedlu Malinka oraz rewitalizacja kamionki Piast. Wiadomo co, wiadomo gdzie. Bardziej szczegółowo swoje zamierzenia opisuje też Częstochowa planująca stworzyć Zieloną Promenadę Śródmiejską, jak też zwiększyć liczbę nasadzeń drzew i kwiatów, budować parklety i małe zielone miejsca odpoczynku w dzielnicach.

Zdarzają się i konkretne buble. Na przykład zapisanie w planie adaptacji Sosnowca regulacji zagrażającej miastu rzeki Bobrek, silnie przekształconej w wyniku eksploatacji górniczej KWK „Kazimierz-Juliusz”. Zdaniem ekspertów to regulowanie rzek jest przyczyną podtopień, rozwiązaniem zaś tego problemu ich renaturalizacja – przywrócenie naturalnego charakteru i biegu. Z kolei w Białymstoku w ramach adaptacji do zagrożeń termicznych planowana jest ochrona korytarzy wentylacyjnych m.in. poprzez ograniczenia lokalizacji zabudowy mieszkaniowej lub innych obiektów mogących stworzyć efekt bariery, w wydanych decyzjach administracyjnych. Realizacja tego działania budzi jednak wątpliwości lokalnych aktywistów w kontekście prowadzonej od wielu lat, intensywnej zabudowy mieszkaniowej bezpośrednio w dolinie rzeki Białej. Wskazywana ona jest przez ekspertów i ludzi nauki jako naturalny korytarz przewietrzający Białegostoku. Przedstawiciele miasta niejednokrotnie podnosili, że są tego faktu świadomi, niemniej brak im narzędzi do wpływania na właścicieli nieruchomości oraz inwestorów. Niestety z planu adaptacji nie wynika w jaki sposób niemoc ta miałaby zostać przezwyciężona.

Podsumowanie

Czy pomimo ograniczonego wpływu społeczników i ruchów miejskich oraz zbyt ogólnikowego charakteru działań, do których zobowiązały się samorządy, plany adaptacji zwiększą gotowość miast do stawienia czoła wyzwaniom zmieniającego się klimatu? Wiele zależy od samych urzędników, którzy podczas pracy zespołów mieli okazję usłyszeć argumenty ekspertów, poznać wagę i skalę problemu. Przeważnie nie kryją oni, że motywacja dla opracowania planów miała finansowy charakter. Dzięki powstaniu tych dokumentów gminy będą mogły ubiegać się o unijne fundusze na przystosowanie się do zmieniających się warunków klimatycznych, a to zawsze coś. Trzeba tylko – jak zwykle – patrzeć władzy na ręce, pilnować celowości wydatków i konsekwencji podejmowanych działań. Ruchy miejskie niejednokrotnie zarzucały włodarzom drogie, przeskalowane i niecelowe inwestycje mające kosztem innych potrzeb, często ważniejszych dla mieszkańców, ale skromniej wyglądających na zdjęciach i ekranie. Tym razem jednak chodzi o coś więcej niż celowość wydatków publicznych czy hierarchię budżetowych priorytetów. Stawką jest nasze bezpieczeństwo i przyszłość.

Zobacz także

Dlaczego w Białymstoku nie będzie drzew?

Teza bardzo śmiała, ale niestety dość prawdopodobna przy głównych ulicach Białegostoku, biorąc pod uwagę sposób...
Monika Pietkiel

9 września 2021 • publicystyka

Jadłodzielnia na trudne czasy

Od blisko dwóch lat w Białymstoku funkcjonuje tzw. Jadłodzielnia - miejsce, do którego każdy może...
Piotr Kempisty

16 czerwca 2020 • publicystyka